Polina Sohranova, redaktor naczelna Cosmopolitan Russia, inspiruje swoją świeżością i żywiołowością zarówno podczas wczesnych śniadań prasowych, jak i hucznych imprez. Przed rozpoczęciem pracy w Cosmopolitan, Polina pracowała jako redaktor mody w magazynie Vogue, a następnie jako zastępca redaktora naczelnego Interview Russia. W rubryce "Dos & Don'ts" Polina opowiada nam, jak udaje jej się łączyć zamiłowanie do zdrowego stylu życia z napiętym grafikiem pracy, jak spędziła trzy tygodnie w ośrodku ajurwedyjskim w Himalajach i co jeszcze robi, żeby być taka fajna.
・ ・ ・ Do ・ ・ ・
Do 31 roku życia było w końcu jasne, że kluczem do dobrego samopoczucia i duchów
był reżim. Moja babcia powiedziała mi to dawno temu, ale kiedyś wydawało mi się, że ciekawsze jest przesiadywanie, czytanie książek i oglądanie seriali w nocy. Teraz staram się spać osiem godzin, kładę się spać nie później niż o 23:00 i budzę się o 7:00 rano. Osiem godzin to moja norma snu, inaczej dzień mija bezproduktywnie. Brzmi dość nerdowsko, ale przy mojej pracy (8-10 godzin) i aktywności społecznej (często wychodzę, żeby popracować jeszcze trochę po pracy), to jedyny nieszkodliwy sposób, żeby czuć się niewyspanym. Teraz moim zdradliwym wrogiem są częste podróże służbowe, które niełatwo zmieścić w tak wymierzonym systemie.
Wstaję o 7 rano bez budzika.
Jest to ważne, ponieważ jakość budzenia się jest zupełnie inna, gdy otwierasz oczy sam. Stawiam czajnik na ogniu, wypijam szklankę gorącej wody i idę uprawiać jogę. Wraz z ćwiczeniami oddechowymi trwa to około półtorej godziny. Piszę to i nie mogę uwierzyć własnym oczom. Nie jestem zaawansowanym joginem, ćwiczę tylko podstawowe ruchy i asany z naprawdę dobrym nauczycielem. Teraz próbuję zrobić to na własną rękę. Po jodze zadbałam o to, żeby zjeść jakieś śniadanie.
Ostatnio przez trzy tygodnie przebywałam w słynnym ośrodku ajurwedyjskim "Ananda" w Himalajach.
Przy moim rytmie życia, raz na kilka lat mam trzy tygodnie wolnego i chciałam wykorzystać tę szansę, aby naładować ciało i ducha. Jeszcze kilka lat temu najlepsze wakacje to byłby wyjazd z przyjaciółmi do ciepłego kraju i wesołe imprezy połączone ze sportem, ale tym razem chciałam się jakoś zatrzymać i oczyścić RAM. "Jak długo? Trzy tygodnie w jednym miejscu? To jest bardzo nudne" - mówi wielu moich znajomych. Ale wcale się nie nudziłem. Dwadzieścia jeden dni to najczęstszy cykl sanatoryjny, znany jest od czasów Związku Radzieckiego. Po przybyciu do Anandy, zostaniesz zbadany przez lekarza ajurwedyjskiego. Identyfikuje on Twój typ (dosha) i daje Ci zalecenia żywieniowe. Na przykład mam doshę Pitta, więc nie wolno mi jeść ostrych potraw i sfermentowanego jedzenia (jogurtu i kefiru). To powiedziawszy, w Anandzie nie ma ścisłości - każdy ma dostęp do wszystkiego. Jeśli chcesz, możesz urządzić sobie prawdziwą ucztę i nikogo nie będzie obchodziło, czy stosujesz się do zaleceń lekarza, czy nie. Utrata wagi, detoksykacja, odmładzanie - to wszystko dla Ciebie i dla nikogo innego. Na terenie ośrodka znajduje się tylko spa, siłownia i joga, więc szybko wchodzi się w tryb sanatoryjny. Po kilku dniach zaczynasz wstawać o świcie i kłaść się spać nie później niż o dziesiątej wieczorem. Rano odbywają się grupowe zajęcia jogi i medytacji, a jakość tych zajęć jest lepsza niż jakiegokolwiek tradycyjnego treningu. I tak dzień w dzień jest to samo. Joga, reżim, spacery, pływanie, masaże, zdrowe jedzenie, a przede wszystkim - zero stresu. Moskwa bardzo szybko zmywa wszelkie ślady po odpoczynku, a gdybyś miał odpoczynek, mógłbyś to zrobić dwa razy szybciej. Po Anandzie udało mi się utrzymać ten efekt przez kolejne dwa miesiące: reżim, joga i nieprzerwany dobry nastrój.
Raz w tygodniu staram się chodzić do profesjonalnej kosmetyczki.
Wykonuję połączony zabieg oczyszczania i odżywiania twarzy. W domu myję się dwa razy dziennie żelem oczyszczającym Dermalogica i wodą micelarną Payot, a następnie nakładam krem La Mer lub Dermalogica. Kilka razy w tygodniu robię sobie maseczki na twarz - jestem prawdziwą fanką różnych maseczek, drogich i nie tak drogich. A ja jestem mocno uzależniona od balsamów do ust La Mer.
Przed ważnymi wydarzeniami dobrze jest się wyspać
, ale nie zawsze się to udaje. Najskuteczniejszą rzeczą, jaką wypróbowałam są maseczki z kwasami, które natychmiast sprawiają, że moja twarz staje się świeża i promienna. Używam do tego celu masek Valmont lub Payot, obie są świetne.
Jestem bardzo wysportowana i wyczynowa
- gram w badmintona, lubię pływanie, bieganie (rzadko, mam z nim skomplikowaną relację), trening funkcjonalny, surfing, windsurfing, pilates i jogę.
Do samolotu zabieram też maskę do spania -
w ogóle się z nią nie rozstaję i często śpię w niej nawet w domu. Zabieram również skarpety o wysokiej kompresji, krem nawilżający do twarzy Christina, krem do rąk Aesop, nić dentystyczną i szczoteczkę do zębów. Jest pewien trik: jeśli jesteś bardzo zmęczony w pracy i chce ci się spać, powinieneś umyć zęby - twoje ciało pomyśli, że jest rano i będzie świeże i rozbudzone. Nie mam żadnych innych sztuczek na przetrwanie długich lotów - cierpię jak wszyscy inni. Kiedyś próbowałem brać melatoninę, ale to daje mi koszmary.
Aby zrelaksować się po ciężkim dniu w pracy, gotuję.
Jest to dla mnie rodzaj medytacji.
・ ・ ・ Don't ・ ・ ・
To, co naprawdę uwielbiam, nie znajduje się na liście zdrowej żywności
: kiełbasa i ser. Z tego pierwszego już prawie zrezygnowałem. Z tego ostatniego nie mogę i pewnie nie zrezygnuję. Jem dużo surowych i gotowanych warzyw, czasem rozcieńczając je drobiem lub rybą.
Jużdawno wykluczyłam z mojej diety pikantne potrawy
, ponieważ są one dla mnie po prostu przeciwwskazane. Nie piję mleka krowiego, a zastępuję je mlekiem migdałowym lub wodą. Jest wiele innych pokarmów, których staram się nie jeść - głównym założeniem jest spożywanie jak najmniejszej ilości konserw i innego bezużytecznego jedzenia.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy przestałem palić i
rzadko piję alkohol. Trzy lata temu przestałam jeść bez umiaru i zaczęłam gotować zdrowe potrawy. Myślę, że 30 lat to wiek, w którym wiele osób kwestionuje swoje zdrowie i jakość życia. Przestałem widzieć sens w marnowaniu swojej energii na alkohol, papierosy, głupie węglowodany i inne trucizny.
Przestałam lekceważyć wpływ sprawności fizycznej na moje samopoczucie i wewnętrzną równowagę.
Aby być w harmonii z samym sobą, musisz po prostu prowadzić aktywny tryb życia i przestać karmić swoje ciało czym tylko się da. Poza tym powinieneś częściej i świadomie myśleć radosne myśli, zastępując ponure i niepokojące myśli przyjemnymi. Brzmi banalnie, ale to działa.
Paulina na instagramie: @sokhranova
Dos i Don'tsUroda i zdrowie