Wznawiamy naszą kolumnę Dos & Don'ts i zaczynamy od uroczej Rony Soiri. Rona pracowała w magazynach Esquire i Afisha, a obecnie studiuje reżyserię w Barcelonie. Z niecierpliwością czekam na jej debiut filmowy i mam nadzieję, że zobaczymy ją również w jednej z głównych ról. To, co Rona robi, aby być tak fajną, jest w jej Dos & Don'ts dla Salatshop.
・ ・ ・ Do ・ ・ ・ ・
Codziennie piję 2 litry wody. Na początku trudno było mi wejść w ten nawyk - do zeszłego roku prawie w ogóle nie piłam wody, tylko kawę, herbatę lub sok. Zainstalowałem nawet aplikację na moim iPhonie, aby śledzić, ile wypiłem. Teraz nie potrzebuję żadnych przypomnień: co około godzinę robi mi się trochę sucho w ustach i wypijam szklankę wody. Jestem zauważalnie mniej głodny, ponieważ pragnienie często wysyła do mózgu te same sygnały co głód. A moja skóra wygląda o wiele lepiej!
Zaczynam poranek od filiżanki napoju cytrynowo-imbirowego. Imbir ścieram na tarce o drobnych oczkach, zalewam wrzątkiem, odstawiam na chwilę i wyciskam sok z połowy cytryny. Czasem dodaję pół łyżeczki miodu, żeby podkręcić mózg. Nie ma lepszego sposobu na poranną pobudkę niż kontrastowy prysznic, do którego już się przyzwyczaiłam.
Nie jestem leniwa, żeby wyciskać świeży sok przynajmniej trzy razy w tygodniu. Robię różne wariacje, ale najbardziej lubię warzywne z dużą ilością ziół. A mój ulubiony to 3 łodygi selera naciowego, 1 zielone jabłko, mały kawałek imbiru i pół limonki. Jest orzeźwiająca latem i chroni przed chorobami zimą.
Jeden dzień w tygodniu jest dla mnie dniem wolnym od pracy. Zaczynam dzień od soku z buraków i szpinaku, jem dużo warzyw bogatych w błonnik i nie przeciążam żołądka niczym ciężkim w tym dniu. Z reguły kupuję produkty na targach rolnych lub w sklepach z żywnością ekologiczną, które są bardzo popularne i niedrogie w Barcelonie.
Zaczęłam regularnie ćwiczyć. Najtrudniej jest zacząć i wytrzymać pierwszy miesiąc treningu, a potem już nie da się przestać. Oczywiście, trudno jest zmienić zwykłą, leniwą codzienność i stać się aktywnym, wytrzymać ból mięśni po pierwszym ćwiczeniu, wyjść z domu w piekielnej ulewie zamiast oglądać film na kanapie lub siedzieć na Facebooku, pójść do klubu fitness zamiast spotkać się z przyjaciółmi. Ale kiedy moje mięśnie w końcu napinają się, po treningu uwalniają się endorfiny, ciało czuje się wysportowane i napięte, a zamiast rozciągniętego t-shirtu i dresów mogę założyć ładny uniform, aktywność fizyczna najpierw staje się przyjemnością, a potem normalną częścią życia.
Raz w tygodniu mam dzień całkowitego relaksu - idę do hammamu lub sauny, a potem rozciągam mięśnie w jacuzzi. Jest to bardzo relaksujące na koniec tygodnia. Pod chłodnym prysznicem masuję całe ciało gąbką loofah, a następnie nakładam odżywczy olejek. Moimi faworytami są olej arganowy, który jest bogaty w antyoksydanty oraz masło shea, którego zapach uwielbiam.
Poświęcam czas na pielęgnację mojej skóry. Zawsze dokładnie oczyszczam twarz, używam kremu nawilżającego, czasem olejków, jeśli potrzebuję dodatkowego odżywienia i robię profilaktyczne maseczki. Wybieram kosmetyki z naturalnymi składnikami, ale zwracam też uwagę na design, konsystencję i zapach. Z tych powodów jestem zakochana w Origins. Jest to marka kosmetyków naturalnych Estee Lauder, która nie jest jeszcze dostępna w Rosji.
・ ・ ・ Nie ・ ・ ・ ・
Nie stosuję diety. Jak większość dziewczyn, chciałam być szczuplejsza, więc stosowałam niekończące się "szybkie metody" i ograniczenia. Utrata kilogramów zawsze powracała, niszcząc mój nastrój i pewność siebie. Teraz robię na odwrót - będąc prawie zawsze w dobrym humorze i pewna swoich możliwości, zrewidowałam swoje podejście do odżywiania w zasadzie nie jedząc mało, ale zwracając uwagę na jakość i ćwicząc.
Nie jem szybkich węglowodanów ani pokarmów o wysokim indeksie glikemicznym. Miałam szczęście - nigdy nie przepadałam za słodyczami, więc ciastka, babeczki, ptysie i inne bułeczki nie krępują mnie ostrym zapachem waniliny na ulicy. Z drugiej strony, ciężko było zrezygnować ze smażonych ziemniaków i białego chleba, ale kiedy już się z nich zrezygnuje, człowiek czuje się znacznie lepiej.
Nie odmawiam niczego, gdy jestem gościem. Aby nie urazić rodziny i przyjaciół, absolutnie spokojnie jem słodycze, tłuste i niezdrowe, ale po trochu. A następnego dnia robię rozładunek.
Nie porównuję się z innymi. To jest najtrudniejsze. Nie chcę upodabniać się do fotomodelek i aktorek, gdy media pokazują je jako coś idealnego, a ja dopiero w wieku 25 lat potrafiłam pokochać swoje naturalne ciało.
Nie przesadzam z treningiem. Słucham siebie uważnie i jeśli zdaję sobie sprawę, że mój zapał nie jest dla mnie dobry, robię sobie przerwę. Ważne jest, aby stopniowo zwiększać obciążenie i dać mięśniom szansę na regenerację.
Nie kupuję reklam w błyszczących czasopismach ani żadnych cudownych lekarstw obiecujących wyleczenie wszystkich moich fizycznych problemów naraz. Bardziej cenię sobie opinie ludzi, których styl życia mnie inspiruje.
Nigdy się nie zniechęcam.