Po raz kolejny w rubryce Dos & Don'ts urocza i atrakcyjna ilustratorka. Piękna i utalentowana Anya Lazareva opowiada Salatshopowi, co robi, aby być tak fajną.
・ ・ ・ Do ・ ・ ・ ・
Piję co najmniej 3 litry czystej, niegazowanej wody dziennie. Nie wydaje mi się, żeby trudno było się do tego przyzwyczaić. Kluczem jest znalezienie wody, która odpowiada Twoim gustom. Ja lubię Evian i Holy Spring, a wiele osób lubi Shishkin Forest.
Zielone warzywa jem jako dodatek do potraw. Kilka lat temu zacząłem czytać książkę Herberta Sheltona. Nadal nie nauczyłam się całkowicie rozdzielać posiłków, ale przestałam mieszać węglowodany z białkami - mam bzika na punkcie powiedzenia "natura nie robi kanapek! Mój zwykły lunch lub kolacja to mieszana sałatka z mozzarellą, jajkiem lub pieczoną piersią z indyka.
Kolacja! Podążając za ludową recepturą, podjęłam kilka prób, aby nie jeść po szóstej wieczorem. Wszystko skończyło się tak samo - już drugiej nocy zaczęłam spać po pięć godzin na dobę w męczącym śnie i budzić się o pierwszym brzasku, myśląc, że wreszcie czas biec do lodówki. W rezultacie zrezygnowałam z walki z własnym ciałem i teraz jem coś lekkiego, jak jogurt czy seler, na 1,5 godziny przed snem.
Idę. Kiedy tylko jest to możliwe, staram się chodzić na piechotę. Myślę, że o każdej porze roku można znaleźć w nim przyjemność. Powiedzmy, że w zimie ważne jest, aby ubrać się ciepło - w tym czapkę, bieliznę termiczną i buty zimowe. Ważne jest również wygodne obuwie do wędrówek - baletki bolą przy bieganiu powyżej 5 km, a trampki powinny być wyposażone we wkładkę ortopedyczną. Moim kolejnym odkryciem były buty Nike Air Max. Naprawdę są niesamowicie fajne - bardzo wygodne i piękne, jak z mojego dzieciństwa. Tylko nie polecam powtarzać moich błędów i prać ich w wysokich temperaturach - niestety kurczą się.
Zaczynam być senny! Mam niskie ciśnienie krwi, więc 8 (a czasem 9-10) godzin snu jest niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania mojego organizmu. Jeśli dostanę 5-6 godzin snu przez kilka dni, zamieniam się w najbardziej nieszczęśliwą osobę na świecie, w której wszystko w życiu idzie beznadziejnie źle.
Noszę plecak. Ogólnie nie mam najzdrowszych pleców, więc torba (często obciążona laptopem) strasznie męczy mi ramiona. Ostatniego lata poddałem się i w końcu kupiłem plecak. I moim zdaniem każda dziewczyna, która ma siedzącą pracę i skoliozę powinna to zrobić. Ponieważ plecak jest świetny do chodzenia na siłownię z całym ekwipunkiem, noszenia po mieście laptopa lub kupowania kilogramów książek.
・ ・ ・ Nie ・ ・ ・
Nie palę. Mój chłopak i ja rzuciliśmy palenie tego samego dnia. Byliśmy w trzecim tygodniu naszej podróży do Hiszpanii i skończyły nam się papierosy i zostało nam bardzo mało pieniędzy, więc pomysł kupienia paczki za 5 euro wydał nam się zdecydowanie dziwny, postanowiliśmy być cierpliwi do czasu powrotu. A potem, skoro byliśmy tak długo cierpliwi, postanowiliśmy nie palić w ogóle. Więc nie palimy już od kilku lat. Byli palacze uwielbiają opowiadać, że ich kaszel zniknął, a jedzenie smakuje lepiej. Szczerze mówiąc, nie zauważyłem aż tak dużej zmiany. To prawda, moja cera jest wyraźnie bardziej promienna.
Staram się pić mniej alkoholu. Lubię tylko wina wytrawne i brut, i staram się ograniczać do kilku kieliszków nie częściej niż raz w tygodniu. Oczywiście nie jest to łatwe, zwłaszcza na początku, ale kluczem do sukcesu jest dojrzewanie (moje, nie wina). A ja kategorycznie nie piję słodkich koktajli, również ze względu na tradycyjne poranne efekty uboczne. I potajemnie uwielbiam Baileys. Ale to połączenie cukru, tłuszczu i siły - to piekło życia.
Nie uprawiam sportu po to, żeby bić rekordy. W szkole miałem bardzo trudnego nauczyciela w-fu. Przyszła do nas z wielkiego sportu, więc tolerancja nie była jej znakiem rozpoznawczym ("zdechły kurczak" to był najłagodniejszy epitet pod moim adresem). W efekcie wyszedłem ze szkoły w przekonaniu, że sport służy do osiągania wysokich celów, do których nigdy się nie zbliżę, czyli nie muszę się nawet starać. Być może po raz pierwszy ta moja postawa zawiodła, kiedy poszłam na jogę. Oczywiście miałam szczęście do nauczyciela i grupy - nikt nie był rozbawiony moim dyskomfortem, wręcz przeciwnie, wszyscy byli bardzo pozytywni i chętni do pomocy. I co najważniejsze - nikt nie próbował schudnąć, zbudować tricepsa czy bicepsa, a wszyscy po prostu cieszyli się możliwościami swojego ciała. To było dla mnie prawdziwe odkrycie, że można cieszyć się chwilą obecną, cieszyć się samym ruchem, a nie tylko jego wynikiem.
Słucham siebie, a nie innych. Nierzadko zdarza się, że znane mi osoby zaczynają stosować jakiś dietetyczny trend - nie jeść mięsa, jeść tylko mięso, nie jeść pomidorów, jeść tylko owoce - po przeczytaniu o tym w modnym magazynie lub naśladując nawyki innej osoby. Kiedyś też tak robiłam, aż zdałam sobie sprawę, że każdy jest inny i nie ma czegoś takiego jak idealny przepis na zdrową dietę. Nie jestem wegetarianką, ale mogę miesiącami nie jeść mięsa czy ryb i nawet tego nie zauważyć. Z kolei mój chłopak na diecie roślinnej bardzo szybko zaczyna usychać i narzekać. Albo mam bardzo specyficzną relację z czekoladą, to dla mnie naturalny narkotyk - jeśli zaczynam jeść czekoladę, to kończy się to na regularnej tabliczce dziennie. Więc po prostu w ogóle go nie jem. I ktoś może zjeść kilka plasterków bez żadnego uzależnienia.
Staram się nie podjadać, nie jeść przy komputerze czy na kanapie (a także na kanapie przy komputerze). Ciężko jest mi przestrzegać tej zasady, ale staram się! Polega na jedzeniu śniadania, obiadu i kolacji (a także drugiego śniadania i podwieczorku) w miłej atmosferze, przy stole, z rodzinną zastawą (mam na myśli ulubione naczynia). I ważne jest, aby nie jeść w międzyczasie. Jeśli jesteś głodny, musisz jeść przy stole.