W tym roku na dźwięk gongu moja rodzina i ja wesoło pomrugaliśmy kieliszkami i szybko wypiliśmy wlanego do nich szampana (lub lemoniadę dla dzieci i abstynentów, takich jak ja). Aby życzenie się spełniło, szklanki musiały zostać napełnione i opróżnione w ciągu dwunastu uderzeń serca. Ta-da! Po raz pierwszy, gdy rozbłysły światła i świece, nie miałam w głowie żadnego konkretnego życzenia ani celu na ten rok. Wszystko, o czym mogłem myśleć przez te dwanaście uderzeń serca, to coś banalnego, jak "Niech wszyscy będą szczęśliwi". Nawet moja pięcioletnia siostrzenica wypowiedziała bardziej konkretne życzenie: "Żebym miała różowego jednorożca".
Autor: Olya Malysheva
Od Sylwestra minęły dwa tygodnie, a ja nie mam jeszcze listy celów i zadań na 2014 rok. Są plany na wieczór, cele na tydzień i miesiąc, ale bardziej globalnie, te same ogólne myśli o radości, szczęściu i czynieniu każdego dnia fajnym.
Jedną z wiedzy (plus te trzynaście), która utkwiła mi w głowie w 2013 roku jest to, że "wszystko dzieje się we właściwym czasie". A jeśli coś się dzieje, to musi. I następstwo: synchronizacja z moją intuicją, moim mądrym ja i elastyczność w każdej sytuacji jest ważniejsza niż wyznaczanie celów na 1 stycznia, obietnice składane kiedyś sobie lub innym.
Wyznacz cele krótkoterminowe
Nie dążąc od razu do maratonu pod koniec roku, możesz zacząć od joggingu wokół domu w tym tygodniu. W ciągu miesiąca możesz chcieć zastąpić bieganie pływaniem, baletem lub szybkim spacerem. A każda zmiana aktywności będzie bardziej przyjemna i stopniowa niż zobowiązanie do codziennego biegania siedmiu kilometrów. Wspólnym celem może być godzina aktywności fizycznej każdego dnia, a ja lubię wybierać, co będzie tą godziną dzisiaj lub za miesiąc.
Krótkoterminowe plany i cele prowadzą również do długoterminowych zmian i rezultatów. Nigdy nie postawiłam sobie za cel regularnego uprawiania jogi, ale zaczęłam od tygodnia zajęć i minęło już kilka lat, a ja nadal z przyjemnością ćwiczę ją codziennie. Również z odżywianiem - po prostu próbowałam zmienić dietę na tydzień lub dwa, a potem nowe nawyki zostawały ze mną na dłużej.
Zachowaj swoje cele dla siebie
O wiele lepiej jest dzielić się swoimi wynikami i nowymi doświadczeniami z innymi. Jeśli jest to tylko zamiar, życzenie lub nowy cel na teraz, nie będę go zdradzać. W ten sposób czuję się bardziej pewny siebie. Nie ma potrzeby zdawania relacji innym - nie ma napięcia w realizacji tego, co sobie założyłem. Mniejsze zadania nie są przeceniane, a większe nie są kwestionowane przez innych. Kiedy jestem sam na sam z moimi celami i pragnieniami, droga do ich osiągnięcia często staje się o wiele łatwiejsza i krótsza. A jeśli pojawi się chęć zmiany planu, nie trzeba się przed nikim usprawiedliwiać. Zwycięża intuicja i zaufanie do siebie, a nie obietnice.
Dąż do radości
Zrzuć xxx funtów. Przebiec xxx kilometrów. Zarobić xxx w ciągu roku. Chodzić do klubu fitness xxx razy w tygodniu. Cele ilościowe nie zawsze są związane z postępem. Można stracić trochę na wadze, ale wyglądać lub czuć się gorzej. Można zarobić zamierzoną ilość pieniędzy, ale nie uczynić nikogo szczęśliwszym. Dążenie do codziennej radości, rozwoju i innych uczuć, z którymi chcesz przejść przez życie, mówi ci, jakie konkretne zadania, działania i decyzje są potrzebne dzisiaj, w tym roku i w tym życiu.
Odpowiednio dostrojone roboty wyraźnie wykonują ustalony program, ale choć my nie jesteśmy jednym z nich, mamy możliwość bycia spontanicznymi, dostosowania się do okoliczności zewnętrznych i naszych wewnętrznych odczuć.
* Kolumna dla Yoga Journal